Przygody Edwarda live


Strona główna




www.flickr.com
barbiez's Kotecki photoset barbiez's Kotecki photoset




RSS
piątek, 31 sierpnia 2007
Wieczorem

tego samego dnia znów zadzwonił telefon. "Ja w sprawie kotka, bo on tu przy Metrze jest i na ulicy siedzi"
Ja: yyyy... którym Metrze?
Rozmówczyni: Służew
J: I co? Po Wałbrzyskiej chodzi???
R: no tak
J: yyy... to nie za dobrze

Szybki telefon do siostry, co akurat u sąsiadki-matki była.
J: tyyyyy... Edward przy Metrze na Wałbrzyskiej siedzi. Leć go ratuj!

Pognała. Biegła i biegła i biegła... a Edwarda nie było. Zdążył śmignąć.

Godzinę później wychodzęmy z siostrą, a w ciemnościach podwórkowych świecą kocie gały. Więc wołam i wołam... Dzikim pędem powrócił. Na jakąś godzinkę ;)

środa, 29 sierpnia 2007
Rano zadzwonił

telefon. "Dzień dobry, ja w sprawie kotka, bo on tu leży na chodniku..."

szok

zawał

olaboga

rozpacz!

BIEDNY EDWARD!

"...i ja się zastanawiam czy on pani nie uciekł, bo tu leży i się łasi, a ma numer na obroży i nie wiem, czy pani wie, że on wyszedł" - dokończyła rozmówczyni.

wtorek, 28 sierpnia 2007
Edward poszedł

spać. Na mojej klacie.

Ze wstydu
po bliskim spotkaniu z oknem, cały poranek spędził za szafkami kuchennymi, wrzeszcząc rozpaczliwie.
O 3.40
Edward wystrzelił z łóżka jak z procy i pognał na podwórko. W dzikim pędzie nie trafił w otwarte okno.
sobota, 25 sierpnia 2007
Pół pstrąga
to dla Edwarda żadne wyzwanie.
piątek, 24 sierpnia 2007
Usłyszałam
dzwonek z szyi Edwarda i jakieś głosy na podwórku. Sąsiedzi chcieli go porwać, ale go odebrałam. Niedopsz.
Biały kot
znów spał na parapecie. Edward pokornie czekał w krzakach aż się wyśpi.
czwartek, 23 sierpnia 2007
Wrócił

zjadł i zniknął.

Wrócił
ale nie do mnie. Do sąsiadki.
Chyba mnie
unika. Nie widziałam go od wczoraj.
środa, 22 sierpnia 2007
Edward z rozpaczy
że wyjechałam nad ranem, poszedł szukać ukojenia u sąsiadki.
Śniło mu się
coś bardzo. Tak bardzo że biegnąc mnie obudził.
Dzwonek budzika
zanim zaczęło świtać był dla Edwarda szokiem. Dał mu wyraz odwracając się na drugi bok.
wtorek, 21 sierpnia 2007
Wnieś Edwarda drzwiami
to wyjdzie oknem. Burza jest sensem edwardowego istnienia.
 
1 , 2